Służba Bogu przez służbę człowiekowi: pamięć o Świętym Janie Pawle II
Dwadzieścia lat temu, 2 kwietnia 2005 roku, świat pożegnał człowieka, który stał się symbolem wiary, nadziei i miłości. Święty Jan Paweł II – Papież, którego serce należało do Boga i ludzi – zakończył swoją ziemską wędrówkę. Ale dziedzictwo jego życia, przenikniętego służbą Bogu poprzez służbę człowiekowi, nadal jaśnieje niegasnącym światłem. Dziś, w rocznicę jego śmierci, wspominamy go z głęboką wdzięcznością i miłością.
Karol Wojtyła – przyszły Jan Paweł II – urodził się w Polsce i już od młodości uczył się dostrzegać w każdym człowieku obraz Boga. Przeżywszy okrucieństwo wojny i totalitaryzmu, poświęcił swoje życie, by nieść światu światło Ewangelii i uzdrawiać jego rany. Jako pierwszy w historii Papież Polak, przyjął za swoje credo słowa Chrystusa: „Nie lękajcie się!” – zachęcając narody, by nie bały się podążać ku prawdzie i wolności. W każdym swoim geście okazywał szacunek dla osoby ludzkiej i jej niezbywalnej godności, bronił wolności sumienia i niezłomnie stał po stronie prawdy. Mówił, że Kościół powinien „oddychać dwoma płucami” – wschodnim i zachodnim – uznając wartość każdej kultury i każdego duchowego doświadczenia. Dla niego służba drugiemu człowiekowi była drogą do Boga, bo – jak wierzył – poprzez miłość do człowieka wyraża się miłość do Stwórcy.
Święty Jan Paweł II ukochał swoją Ojczyznę – Polskę – i polski lud całym sercem. Ta miłość przenikała całe jego pontyfikaty. Każda pielgrzymka Papieża do Polski była wydarzeniem historycznym: miliony wiernych zbierały się, by modlić się razem i słuchać słów wypowiadanych w ojczystym języku. Jego pierwsze słowa na polskiej ziemi zawsze były modlitwą o Ducha Świętego, by odnowił oblicze tej ziemi. Pod duchowym przewodnictwem Papieża Polacy umacniali się w wierze i nabierali odwagi, by stawić czoła kłamstwu i uciskowi. To właśnie jego wezwania do godności i praw osoby zapaliły iskrę, która później doprowadziła do narodzin „Solidarności” i odzyskania wolności przez Polskę. Papież nie krył łez radości, widząc swoją Ojczyznę wolną i wierzącą. Nazywał Polskę Matką, którą nosił w sercu, i do ostatnich dni modlił się o jej przyszłość.
Nie mniej głęboka była jego troska i miłość do narodu rosyjskiego. Jako syn słowiańskiego narodu, który sam doświadczył prześladowań ze strony bezbożnego reżimu, Jan Paweł II z całego serca pragnął wyciągnąć rękę braterskiej miłości do wschodniego sąsiada. Wierzył, że narody Polski i Rosji są powołane do pojednania i wspólnego świadectwa chrześcijańskiej wiary. Choć nie dane mu było odwiedzić Rosji osobiście, jego myśli i modlitwy często kierowały się na Wschód. Głęboko przeżywał cierpienia Rosjan w XX wieku – miliony ofiar bezbożnej władzy, pokolenia pozbawione dostępu do wiary. W każdym przesłaniu do wierzących w Rosji wyrażał solidarność i nadzieję. Wysyłał tam swoich przedstawicieli, wspierał dialog z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Marzył, by Wschód i Zachód chrześcijaństwa znów mogły wspólnie oddychać. Kochał Rosję nie z powodów politycznych, ale z miłości ewangelicznej, współczującej. Uczył, że prawdziwa wolność zawsze opiera się na prawdzie i miłości – tej wolności pragnął również dla Rosji.
Jednym z najbardziej poruszających wydarzeń jego pontyfikatu był Światowy Dzień Młodzieży w 1991 roku w Częstochowie. Po raz pierwszy w historii wzięły w nim udział dziesiątki tysięcy młodych ludzi z byłego ZSRR. Dla wielu z nich było to pierwsze w życiu spotkanie z wolną Europą – a przede wszystkim z żywym, wierzącym narodem polskim. Milionowa rzesza młodych pielgrzymów zgromadziła się wokół Jasnej Góry, by wspólnie się modlić, śpiewać i dzielić wiarą. Jan Paweł II z ojcowską radością witał młodzież z Rosji, Ukrainy, Litwy, Kazachstanu i wielu innych krajów. Mówił o Chrystusie, który daje prawdziwą wolność, i wzywał młodych do budowania Europy opartej nie na polityce, lecz na wspólnych wartościach. Spotkanie w Częstochowie było dla wielu początkiem duchowej drogi – powrotu do Boga i wiary w warunkach nowo odzyskanej wolności. Papież patrzył wtedy na zjednoczoną młodzież Europy i widział spełnienie swoich marzeń – młodych chrześcijan z różnych narodów, którzy razem budują przyszłość pełną pokoju i miłości.
Szczególne miejsce w sercu Jana Pawła II zajmował Sankt Petersburg i tamtejsza wspólnota katolików – zwłaszcza pochodzenia polskiego. Choć nigdy fizycznie nie odwiedził tego miasta, duchowo był z nim mocno związany. Znał dramatyczną historię petersburskich katolików: czasy prześladowań, zamykanych kościołów i rozstrzeliwanych kapłanów. Pragnął przywrócić pamięć o tych, którzy oddali życie za wiarę. W 2003 roku kanonizował Urszulę Ledóchowską – polską zakonnicę, która sto lat wcześniej założyła w Petersburgu sierociniec i tajnie niosła posługę duszpasterską. Jej miłość do ubogich i troska o młodzież stały się wzorem świętości. Dla katolików z Petersburga była to chwila szczególnej dumy: święta, która działała na ich ziemi, została wyniesiona na ołtarze.
Papież nie zapomniał też o duchownych zamordowanych w latach represji. To właśnie Jan Paweł II rozpoczął procesy beatyfikacyjne związanych z Petersburgiem męczenników: ks. Konstantego Budkiewicza, biskupa Antoniego Maleckiego i arcybiskupa Jana Cieplaka. Ksiądz Budkiewicz, proboszcz katedry św. Katarzyny, został rozstrzelany w Wielkanoc 1923 roku. Arcybiskup Cieplak spędził lata w więzieniach, a biskup Malecki zmarł na zesłaniu. Ich historie długo były przemilczane, ale Jan Paweł II przywrócił im należne miejsce w pamięci Kościoła. Dla wiernych w Petersburgu było to znakiem: Kościół pamięta o waszych świadkach, oni nie zostali zapomniani.
Dziś, wspominając Świętego Jana Pawła II, pochylmy głowy w modlitwie wdzięczności. Boże, dziękujemy Ci za światło, które dałeś światu w osobie tego świętego Papieża. Dziękujemy Ci, Janie Pawle II, za Twoje otwarte ramiona, za każde słowo prawdy, za każdą modlitwę i każdy gest miłości. Pokazałeś nam, że służąc człowiekowi, służymy Bogu. Wierzymy, że i dziś modlisz się za nas w niebie.
Święty Janie Pawle II, apostoł prawdy i przyjaciel narodów – módl się za nami. Amen.